Dochodziła dwudziesta druga. Samotnie przemierzałam kolejny cmentarz migoczący tysiącem świateł. Mój każdy oddech zamarkowany unoszącą się lekko parą i marznący nos, z którego ciągle cieknie mi życie. Stojąc nad grobem pradziadków, których noszę nazwisko, zastanawiałam się jak mogę o nich inaczej myśleć. Jak myśleć o ludziach, których się nigdy nie poznało. A to są ludzie, którzy dali mi dziadka, jedynego jakiego teraz mam. Dziękuję im za to, a to i tak sto razy więcej niż tępe wpatrywanie się w nagrobek opatrzony tym samym nazwiskiem, które widnieje obok mojego imienia w dowodzie. Dziękuję tym wszystkim ludziom, za to że jestem tym kim jestem i tu gdzie jestem. Dziękuję Bogu, że dał takie dni jak ten, by człowiek zrozumiał, że w tych tysiącach kolorowych świateł tli się pamięć ludzi o tych, którzy byli przed nami, którzy sprawili, że jesteśmy gdzie jesteśmy w tym świecie.
Samotnie przemierzyłam cmentarz mojego życia oświetlony wspomnieniami, które zawsze będą się tlić nad tym co już nigdy nie wróci.
Czy Tobie też tak marznie nos i dłonie?
Nawet kolejny kieliszek czerwonego, wytrawnego wina nie odciąży mnie z obrazów, z zapachów ani pragnień tamtego życia.
Ale naleję sobie jeszcze jeden.
napisałam ja we własnej osobie 2009-11-01 23:49:00 skomentuj!! (0)